„Plan B” – czyli udowodnienie, że „plan A” był całkiem dobry, ale …

Pewnego dnia, w pewnym mieście, Prokuratura zorganizowała konferencję prasową. Na wstępie Prokurator Okręgowy poinformował dziennikarzy, że są nowe dowody w sprawie, które do tej pory nie były znane opinii publicznej. Po tej interesującej zapowiedzi stwierdził, że Prokuratura dysponuje już wstępnymi opiniami biegłych, które otrzymała zaledwie 15 minut przed rozpoczęciem konferencji prasowej.
Po tym niewielkim falstarcie, wszyscy obecni oraz widzowie przed telewizorami dowiedzieli się, że właściwie to są wstępne notatki ekspertów biorących udział w oględzinach ZOO, ale nie końcowe raporty. Cóż, do cierpliwych świat należy – ponoć nie zaszkodzi poczekać.
Jeden z dziennikarzy, chcąc podtrzymać temat ekspertów odwiedzających ZOO w asyście organów ścigania, zapytał o Powiatowego Lekarza Weterynarii, któremu udało się pracować w zawodzie przez ostatnich 30 lat. Dodatkowo, który nie widział podstaw, aby w zastosowanym trybie zabierać zwierzęta z ZOO. Co więcej, nieopatrznie gdzieś chlapnął, że na takiej podstawie można zamknąć wszystkie hodowle w Polsce. Redaktor jeszcze konfrontacyjnie napomniał, z ukrywanym zdziwieniem, że tenże specjalista został odsunięty od sprawy.
Błyskotliwa odpowiedź Prokuratora Okręgowego, wyjaśniła całą sytuację, usunęła w niebyt wszelkie wątpliwości i praktycznie zamknęła temat - to oni decydują jakich biegłych sobie dobiorą do tej sprawy oraz, że właśnie znaleźli same obiektywne osoby. Natomiast na PLW jedna z organizacji pro-zwierzęcy złożyła zawiadomienie w sprawie. Prokurator oznajmił też całej sali i widzom, że za żadne skarby nie poda do wiadomości publicznej, które to zuchy i z jakiej pato-fundacji przyniosły ten donos.
Konferencja dała też świadectwo, że śledztwo zostało powierzone tutejszej Prokuraturze. Czynności prowadzi tutejsza Policja. Podejrzenie - sprawstwo zostało uprawdopodobnione. Mamy do czynienia z zarzutem znęcania się nad zwierzętami, a chodzi o naruszenie ich dobrostanu w związku z przetrzymywaniem w ZOO. Można tym samym stwierdzić, że na szczęście właściciel ZOO nie wpadł na pomysł, aby te zwierzęta przetrzymywać gdzieś indziej niż ZOO, bo konsekwencje byłyby, z dużym prawdopodobieństwem, przerażające. Wszystko jest oczywiście prowadzone w ramach KK a nie decyzji administracyjnej.
Prokurator Okręgowy przedstawił procedurę postepowania, czyli po pierwsze - zgromadzono dowody, po drugie - w ostatnich dniach weryfikowano dowody poprzez oględziny na miejscu, po trzecie - prewencyjnie Policja nawiązała kontakt z jedną organizacją, która podała kontakty do instytucji, które potencjalnie - gdyby zaszła konieczność „zaopiekują się zwierzętami”. Czyli oparto całą misternie tworzoną strategię na dużym zaufaniu do interesariuszy - załatwiono pewne sprawy na „tzw. gębę”.
Co bardzo ważne w sprawie, nie wolno o tym zapominać, Prokurator Okręgowy objaśnił wszystkim, że obecność prokuratora podczas oględzin ZOO/zwierząt to jedynie dobra wola tej pani prokurator (asesor), ona wcale nie musiała tam być na miejscu, ale mimo wszystko była razem z biegłymi. To był jeden z najbardziej wzruszających momentów podczas konferencji.
Ostatnim elementem „udanym” procedury był wywóz 30 zwierząt. Natomiast nie pomyślano o umiejscowieniu w strategii działania „hejtu i eskalacji oraz wycieku”. Cóż, zawsze czegoś nowego można się nauczyć.
Występ medialny Prokuratury trwał ponad godzinę, dlatego też nie dziwi fakt, że tylko najwięksi „fanatycy” mogli dostrzec figury - z zabaw słownych prelegentów, kontrasty - „nie zaplanowali od razu relokacji zwierząt” vs „chcieli wszystkie relokować, ale organizacje się wycofały”.
Ogólnie społeczeństwo się dowiedziało, że jednak wytypowano około 20 zwierząt, polskie ogony nie były w stanie takiej ilości przyjąć a ogród holenderski był w stanie. Dodatkowo, to nie Prokuratura jest tu winna, to Policja ustala, który ogród może, a który nie może przyjąć zwierzęta.
Niestety, cały misternie tworzony plan realizacji przyjętej strategii „rypnął się” przez "przeciek/wyciek", hejt i dywersję związaną z niszczeniem ogrodzeń przez niezidentyfikowanych po dzień dzisiejszy osobników. Dodatkowo, część osób która, podkreślmy to słowo - teoretycznie, miała się zajmować zwierzętami, wycofała się z „obietnic”. Tak, tu warto przytoczyć cytat Prokuratora - „komuś chodziło, aby skompromitować organy ścigania i wskazać ich nieudolność”. Tak, ludzie to wilcy!!! Jak oni mogli??!!! Wszyscy, w tym trudnym okresie, tej chłodnej jesieni, powinniśmy być całym sercem za naszą Prokuraturą, za naszą Policją.
Drugi Prokurator, wlał trochę nadziei w serca obecnych na konferencji i widzów oglądających w napięciu dalszy przebieg wydarzeń. Otóż, Prokurator znalazł osobę godną zaufania, z którą nawiązał porozumienie. Burmistrz okazał się tym rycerzem. Akt powierzenia Burmistrzowi kilku setek zwierząt, przekazania zwierząt na przechowanie, okazał się nie tylko formalnym zabiegiem, ale również pięknym gestem zrozumienie i współpracy. No, może ta niefortunna konferencja Burmistrza (z soboty), że obciąży wszystkimi kosztami właśnie Prokuraturę, była trochę okazem „braku wdzięczności”, ale kto się czubi, ten się lubi.
Zapewnienie Prokuratora Rejonowego, że nie ma postaw prawnych, aby Prokuratura albo Burmistrz finansował ZOO, miało rozwiać wszelkie wątpliwości i pokazać wspaniałą przyszłość zawartego porozumienia. Prokurator nie szczędził dobrych słów - „burmistrz został uznany za osobę godną zaufania i dlatego powierzono mu zwierzęta i teoretycznie może domagać się o pokrycie kosztów, ale mamy już inną osobę godną zaufania, tylko trochę dokumentacyjnie sprawa jest zagmatwana. Co w żaden sposób nie przełoży się na koszty po stronie podatnika, prokuratury”. Uff… ten fragment konferencji jest na tyle ciężki, że lepiej go dalej nie rozwijać … nie próbować rozwikłać.
Podczas konferencji był też czas na edukowanie społeczeństwa, przede wszystkim lokalnego. Wykład nt. działalności gospodarczej sprawnie przeprowadzili obaj obecni Prokuratorzy, oto cytaty:
- Jak się ma środki finansowe na prowadzenie działalności gospodarczej to się ją prowadzi.
- Nie ma podstaw, aby żądać od Prokuratury/Burmistrza opłat za prowadzenie ZOO, nie na tym polega prowadzenie działalności gospodarczej.
- Prokuratura zaleca jedynie, aby ZOO było zamknięte przez weekend.
- Być może inne instytucje zablokowały konta ZOO.
- Jeśli właściciel chce mieć zamknięte ZOO przez 2-m-ce to ma do tego prawo - Prokuratura w to nie ingeruje.
- ZOO może być w każdym czasie otwarte, właściciel nie występuje w postępowaniu w charakterze podejrzanego. Nie został pozbawiony do prawa prowadzenia działalności gospodarczej.
- Oświadczenie przyjęte, że pan Marcin nie będzie pojawiał się na terenie ZOO i ma zakaz spotykania się z pracownikami. Jeżeli ZOO chce prowadzić działalność gospodarczą to może, ale jeśli nie chce to nie musi.
- Jeżeli ZOO będzie spełniało wymogi to dopiero będzie mogło zostać otwarte - jest postępowanie administracyjne prowadzone.
- Nie może być tak, że z opinii wynika, że są nieprawidłowości, a my tu mówimy, że może ZOO funkcjonować.
Jeżeli ktokolwiek z czytelników znalazł jakiekolwiek sprzeczności w powyższych „sformułowaniach”, tzn. że ma złe intencje lub naleciałości „dywersanta”.
Prawdziwy majstersztyk prokuratorski należy zostawić na sam koniec. Z ust przełożonych pani Prokurator z Wałbrzycha padły słowa, że oni, tak oni, przepraszają za zachowanie pani Prokurator, „być może presji nie wytrzymała”, „oczywiście profesjonalny prokurator tak nie powinien postąpić”, „stało się przepraszamy”, „stąd też na tej konferencji „my” jesteśmy”.
Za błąd prokurator ponosi odpowiedzialność karną i dyscyplinarną.
Hmmm … wszelaka zbieżność osób, miejsc, czasu jest całkowicie przypadkowa …
Tomasz Maciejowski



Komentarze