top of page

Oni tak po prostu mają

  • Zdjęcie autora: concertoconcerto
    concertoconcerto
  • 6 lip
  • 3 minut(y) czytania



NFZ tonie w długach. Szpitale powiatowe walczą o przetrwanie. Kolejki do lekarzy specjalistów są coraz dłuższe, a pacjenci godzinami czekają na pomoc na szpitalnych oddziałach ratunkowych. W mediach regularnie pojawiają się informacje o problemach polskiej służby zdrowia.


I nagle wybucha szpitalna bomba.

Co ciekawe, tym razem nie na wałbrzyskiej prowincji, lecz niemal pod nosem Donalda Tuska i Rafała Trzaskowskiego. Okazuje się, że młody działacz i radny Koalicji Obywatelskiej, lekarz bez specjalizacji, miał zarobić w publicznej służbie zdrowia w ciągu roku około 1,6 mln zł.


Zdolny i wdzięczny.

W szpitalu, w którym został umocowany przez partyjne koleżanki i kolegów, urządził dla nich pięciogwiazdkowy salonik z błyskawiczną obsługą medyczną. Temat od kilku dni dominuje w ogólnopolskich mediach. Pacjenci są oburzeni i zszokowani. Tylko w Wałbrzychu jednak wiele osób przeciera oczy ze zdumienia i pyta: „Przecież o co ten cały hałas?” W Specjalistycznym Szpitalu im. dra Alfreda Sokołowskiego, a także w wałbrzyskim ratuszu, dobrze pamięta się bowiem wydarzenia z 2021 roku, które odbiły się echem w całej Polsce.


Dla przypomnienia.

Formalnie szpitalem kierowała wówczas Mariola Dudziak. Formalnie, ponieważ powszechnie uważano, że najważniejsze decyzje podejmowane były pod wpływem dr. Romana Szełemeja, pełniącego jednocześnie funkcję prezydenta Wałbrzycha oraz jednego z liderów dolnośląskich struktur Koalicji Obywatelskiej.

W sierpniu 2021 roku, kiedy prezydent pedałował (podobno podczas szpitalnego dyżuru?) w kierunku Amsterdamu, we Wrocławiu „Zarząd Województwa Dolnośląskiego podjął decyzję o odwołaniu Pani Marioli Dudziak ze stanowiska dyrektora Specjalistycznego Szpitala im. dra Alfreda Sokołowskiego w Wałbrzychu. Podstawą tej decyzji jest niewywiązywanie się przez Panią Mariolę Dudziak z obowiązków dyrektora szpitala, niewykonanie poleceń służbowych wydanych ze strony Urzędu Marszałkowskiego nadzorującego Szpital Wojewódzki oraz wprowadzenie w błąd dyrekcji Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego.”(fragment oświadczenia Zarządu Województwa D-Śl).

Już trzy dni później przed szpitalem odbyła się zorganizowana przez Romana Szełemeja manifestacja politycznego wsparcia dla odwołanej dyrektor. Uczestniczyli w niej między innymi prezydenci Wrocławia, Jeleniej Góry i Świdnicy. Padały ostre słowa pod adresem władz województwa.

Niewielu spodziewało się wtedy, że za chwilę nastąpi kolejny zwrot akcji. Pełniąca obowiązki dyrektora szpitala Adriana Tomusiak nie zamierzała podporządkowywać się oczekiwaniom wpływowego polityka. Zdecydowała się natomiast na rozwiązanie z Romanem Szełemejem umowy o pracę w trybie dyscyplinarnym. W uzasadnieniu wskazano m.in. że „Decyzja uzasadniona jest rażącym naruszeniem podstawowych obowiązków pracowniczych, a to obowiązku dbania o dobro zakładu pracy, wyrażającym się w powodowaniu dezorganizacji pracy Szpitala, podważaniu kompetencji przełożonej – pełniącej obowiązki dyrektora Szpitala, obowiązku rzetelnego i efektywnego wykonywania pracy, przestrzegania ustalonego czasu pracy, przestrzegania regulaminu pracy, wyrażające się w naruszaniu postanowień regulaminu pracy w zakresie potwierdzania czasu pracy przy użyciu kart zbliżeniowych, nieprzestrzeganie ustalonego w zakładzie pracy czasu pracy, w tym samowolne opuszczanie Szpitala w czasie dyżurów, nieprawidłowości w rozliczaniu czasu pracy, niewykonanie polecenia Pracodawcy, niewykonywanie obowiązków Lekarza Kierującego Oddziałem Kardiologii (…)”.


Jednak jeszcze większe emocje niż samo zwolnienie wzbudziły informacje dotyczące wynagrodzenia doktora.

Według ujawnionych danych, pracując na 1/4 etatu, Roman Szełemej miał od stycznia do lipca 2021 roku otrzymać ponad 400 tys. zł wynagrodzenia. Oznacza to średnio ponad 57 tys. zł miesięcznie przy zatrudnieniu na jedną czwartą etatu.


To jednak nie był koniec.

Wkrótce opinię publiczną obiegła informacja o wypłacie ekwiwalentu za niewykorzystany urlop wypoczynkowy. Koszt dla szpitala miał przekroczyć 165 tys. zł.


Sprawa rodziła wiele pytań.

Dlaczego przez kolejne lata nie udzielono pracownikowi należnego urlopu? Jak to możliwe, że osoba pełniąca funkcję prezydenta miasta, korzystała z urlopu w Urzędzie Miasta, uczestnicząca w licznych wyjazdach służbowych i politycznych, nie wykorzystywała jednocześnie urlopu należnego z tytułu pracy w szpitalu?

Wątpliwości budziła również sama wysokość wypłaconego ekwiwalentu. Przy zatrudnieniu na 1/4 etatu pracownikowi przysługiwało rocznie siedem dni urlopu. Biorąc pod uwagę, że niewykorzystany urlop po trzech latach przepada, to w tym przypadku ekwiwalent mógł być wypłacony maksymalnie za 21 dni. Oznaczałoby to, że jeden dzień niewykorzystanego urlopu został wyceniony na blisko 7900 zł., czyli niemal tysiąc zł za godzinę urlopu!


PS

Jak podało Radio Wrocław, z oświadczenia majątkowego Romana Szełemeja za 2024 rok wynika, że „z tytułu umów o pracę Roman Szełemej wykazał jednak blisko 746 000 złotych, czyli ponad dwukrotnie więcej niż w ubiegłym roku. To powrót do czasów sprzed głośnego, medialnego zwolnienia go ze szpitala, kiedy to w 2022 roku prezydent Wałbrzycha zarabiał na umowach o pracę ponad 866 000 złotych, a przez kolejne lata, zaledwie jedną trzecią tej kwoty.”

Oczywiście wzrost dochodów wałbrzyskiej gwiazdy politycznej nie ma - jak zapewne usłyszymy - żadnego związku ze zmianą układu politycznego w kraju ani ze zmianami kadrowymi w kierownictwie Szpitala. Podobnie jak całkowitym przypadkiem ma być fakt, że na dyżury lekarskie doktor jest dowożony i odbierany służbowym samochodem Urzędu Miasta, którego koszty utrzymania ponoszą podatnicy.



Jerzy Langer

Komentarze


bottom of page