top of page

Mobbing na sygnale

Zdjęcie autora: concertoconcerto
concertoconcerto
17 sie
5 minut(y) czytania


Wstęp redakcyjny

Do redakcji wpłynął materiał przedstawiający relację osoby związanej z wałbrzyskim ratownictwem medycznym, dotyczącą warunków pracy oraz relacji pomiędzy pracownikami a kierownictwem placówki. Autor materiału przedstawia szereg poważnych zarzutów i twierdzeń, których prawdziwość wymaga weryfikacji oraz odniesienia się do nich przez osoby i instytucje, których dotyczą.

Redakcja nie przesądza na tym etapie, czy opisane w materiale sytuacje miały miejsce w przedstawionym zakresie, ani czy doszło do naruszenia prawa. Publikujemy tekst jako materiał sygnalizujący problemy i zarzuty wymagające wyjaśnienia, a zawarte w nim twierdzenia traktujemy również jako pytania do kierownictwa Pogotowia Ratunkowego w Wałbrzychu, Zarządu Województwa Dolnośląskiego oraz innych właściwych organów nadzorczych.

W związku z publikacją redakcja zwróci się do wskazanych podmiotów o przedstawienie stanowiska, odniesienie się do konkretnych zarzutów oraz przekazanie informacji o podejmowanych działaniach. Odpowiedzi i stanowiska zainteresowanych stron zostaną opublikowane, gdy tylko je otrzymamy.

Ze względu na obawę autora materiału o możliwe konsekwencje zawodowe, jego imię i nazwisko zostało zmienione. Redakcja dysponuje informacjami pozwalającymi na weryfikację jego relacji i będzie podejmowała dalsze działania w celu sprawdzenia przedstawionych okoliczności.

TM

 


Tekst: 

Ratują ludzkie życie w skrajnym stresie, ale po powrocie do bazy wcale nie czują ulgi. Za zamkniętymi drzwiami stacji pogotowia w Wałbrzychu od miesięcy narasta konflikt, o którym ratownicy medyczni długo bali się mówić głośno. Presja, nierówne traktowanie i psychiczne wykańczanie personelu stają się codziennością tam, gdzie najważniejszy powinien być spokój i profesjonalizm.

 

Szukając informacji o wałbrzyskim pogotowiu ratunkowym można niemalże z dumą wyszukać artykuły o tym, jak świetnie prosperuje pod rządami jednej i tej samej osoby od niemalże 34 lat, jednakże zagłębiając się w tę tematykę okazuje się, że świat wałbrzyskich ratowników medycznych nie jest taki kolorowy.

Publiczne poniżanie, brak reakcji na zgłoszenia nieprawidłowości i dyscyplinarne zwalnianie doświadczonych ratowników, jako reakcja dyrektora na odmowę milczenia. Zebrane materiały i nagrania (w posiadaniu ratowników medycznych) ukazują skrajne oblicze systemowej presji i mobbingu, królujących w wałbrzyskim pogotowiu.

Ryszard Kułak od 1993 roku pełni funkcję dyrektora pogotowia ratunkowego w Wałbrzychu. Biorąc pod uwagę fakt ogromnego nacisku ze strony świata na ciągły rozwój i edukację dyrektor zakończył się szkolić w roku 1999, poprzez ukończenie studiów podyplomowych z zakresu zarządzania w służbie zdrowia. Huczny artykuł, z 13 stycznia 2012 roku opublikowany na wałbrzyszek.com pt. „Ryszard Kułak zasłużony dla powiatu wałbrzyskiego”, mówi o tym jak wiele dobrego zrobił dla pogotowia, opisuje jego wkład w rozwój jednostki.

Dotarłam do zarówno byłych i obecnych pracowników i prawda jaką oni przedstawili wygląda zupełnie inaczej. Owszem, ratownicy w roku 2012 na stan ambulansów i sprzętu narzekać nie mogli, ale sprzęt to tylko element. W tym zawodzie najważniejszą rolę odgrywa człowiek. Już w tamtych latach można było usłyszeć o zwolnieniach dyscyplinarnych, wpisach do akt, zabieraniu premii oraz poniżających rozmowach z dyrektorem i kadrową, po których wielu ratowników wychodziło ze łzami w oczach. Jakie były powody takich rozmów? Na przykład pozostawienie otwartych drzwi karetki podczas postoju na stacji wyczekiwania. Mobbing szerzył się tam od lat. Osoby zwalniane dyscyplinarnie odwoływały się w sądzie pracy i wygrywały. Inni milczeli i z pokorą przyjmowali obelgi, ponieważ bali się o miejsce pracy.

Wydawałoby się, że w związku z rozwojem ratownictwa medycznego i prawa pracy sytuacja się zmieni, jednakże to co spotyka teraz pracowników pogotowia sprawia, że ludzie zaczęli mówić „DOŚĆ!”


- albo sam Pan się zwolni, albo dostanie Pan dyscyplinarkę!


Ratownicy medyczni posiadają dowody w postaci pism i nagrań, które mówią jasno, że wobec pracowników stosowany jest przymus psychiczny - wymuszanie rozwiązywania umów za porozumieniem stron. Błędy w rozliczaniu wypłat na niekorzyść pracownika, niewypłacanie nagród jubileuszowych, stawki niezgodne z Ustawą o najniższym wynagradzaniu, łamanie czasu pracy, brak obowiązkowych konkursów na stanowiska kierownicze – w tym, na stanowisko dyrektora placówki, które powinny się odbywać co 4 lata, a w tej placówce nie odbyły się nigdy, o czym doskonale wie Wojewoda Dolnośląski - Anna Żabska oraz Marszałek Województwa Dolnośląskiego – Paweł Gancarz, jednakże nie podjęli żadnych działań celem zorganizowania obowiązkowego konkursu na stanowisko Dyrektora Pogotowia Ratunkowego w Wałbrzychu. Działanie przedstawicieli Województwa Dolnośląskiego jest więc niezgodne z Ustawa z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej.

Pracownicy przestają się bać i zaczynają mówić. Najciężej jednak jest mi słuchać relacji ratowników o tym co się dzieje za drzwiami gabinetu nr 13 - gabinetu dyrektora.

Rozmowy z Dyrektorem Pogotowia Ratunkowego są przeprowadzane w obecności Kierownika Działu Usług Medycznych oraz Pani Kadrowej. Pracownicy jednogłośnie wskazują, że każda z tych rozmów jest przeprowadzana w taki sam sposób - z zastosowaniem agresji słownej i braku szacunku. Dyrektor wykorzystuje obawy o stanowisko pracy osób zatrudnionych i je zastrasza. Używa sformułowań, które mają na celu poniżenie, wyśmianie i podważanie kompetencji  pracownika.

 

- Ja Panu zadaję pytania, a nie chcę, żeby Pan ze mną dyskutował!

- Dyrektorze...

-Jeśli już, to PANIE DYREKTORZE!

 

W ostatnim czasie do Sądu Rejonowego w Świdnicy trafiły dwa pozwy od pracowników przeciwko Pogotowiu Ratunkowemu w Wałbrzychu. Sprawa dotyczy odwołania od dyscyplinarnego zwolnienia z pracy (art. 52 k.p.), które - w ocenie osób zatrudnionych oraz reprezentujących je związków zawodowych - stanowiło kulminację długotrwałych represji, mobbingu oraz działań odwetowych za ujawnianie nieprawidłowości.

Osoby, które odważyły się mówić, z dnia na dzień tracą źródło utrzymania. W środowisku medycznym regionu szybko rozchodzi się fama o „trudnym pracowniku”, co skutecznie blokuje im możliwość znalezienia zatrudnienia w sąsiednich stacjach.

 

Co na to Samorząd Województwa Dolnośląskiego?

 

Bierność zarządu województwa dolnośląskiego doprowadziła do sytuacji, w której pracownicy ratownictwa medycznego zmuszeni zostali do szukania pomocy w centralnych instytucjach państwowych. Sprawy dotyczące nieprawidłowości w wałbrzyskich jednostkach musiały zostać zgłoszone m.in. do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Regionalnej Izby Obrachunkowej we Wrocławiu, co skutkowało objęciem pracowników formalną procedurą ochrony sygnalistów. Fakt, że sprawa eskalowała do poziomu sądu pracy, stanowi bezpośrednie świadectwo porażki nadzorczej Urzędu Marszałkowskiego. Brak audytu, brak mediacji i unikanie odpowiedzialności przez władze samorządowe stawiają pytanie o rzeczywiste standardy zarządzania dolnośląską ochroną zdrowia. Organ założycielski nie może traktować podległych stacji pogotowia wyłącznie jako pozycji w bilansie budżetowym. Dopuszczenie do sytuacji, w której personel medyczny ZRM zamiast skupiać się na ratowaniu zdrowia pacjentów musi toczyć walkę z mobbingiem i obroną własnych praw pracowniczych, uderza bezpośrednio w bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców całego regionu wałbrzyskiego. Jeśli urząd marszałkowski nie podejmie natychmiastowych działań naprawczych, rachunek za urzędniczą opieszałość wystawią nie tylko sądy pracy, ale przede wszystkim pacjenci.

 

Zagrożenie dla pacjenta

 

Mobbing i czystki personalne w służbach ratunkowych, to nie tylko wewnętrzny problem instytucji. Zastraszony, permanentnie zestresowany i przemęczony ratownik medyczny funkcjonuje na granicy błędu decyzyjnego. Gdy personel skupia się na unikaniu represji ze strony przełożonych, a doświadczeni pracownicy są wyrzucani za brak uległości, bezpośrednio cierpi na tym jakość opieki nad pacjentem.

Wałbrzyska stacja stoi dziś przed kryzysem, którego nie da się już zamieść pod dywan. Aby ratownictwo działało sprawnie, procedury antymobbingowe nie mogą być jedynie martwym zapisem w prawie pracy. Pora na rzetelne kontrole zewnętrzne, jawność procesów kadrowych i realną ochronę sygnalistów, którzy zamiast nagrody za walkę o standardy, otrzymują wypowiedzenia.

 

Lidia Rekin

Komentarze


bottom of page