top of page

Dylemat wałbrzyskich rezerwowych

Zdjęcie autora: concertoconcerto
concertoconcerto
14 sie
3 minut(y) czytania


Powszechnie znane jest powiedzenie - wybory wygrywa się w Końskich. Mniej znana jest druga część tego powiedzenia - wybory przegrywa się w Wałbrzychu. Ale właśnie nadszedł czas na to, aby kierownictwo PiS-u poznało i zrozumiało tą drugą część.

Sytuacja w wałbrzyskim PiS-ie jest teraz ciekawa. Zamiast przynosić nowe plotki, zaprzyjaźnione gołębie pytają mnie, czy wiem co knuje rezerwa. Odpowiadam im szczerze - Nie wiem i nic w tym dziwnego.

Panowie Piotr Sosiński i Maciej Badora siedzą bowiem jak myszy pod miotłą i myślą co będzie bardziej opłacalne, PiS czy Morawiecki? Znam jako tako lokalne układy polityczno-towarzyskie. Znam też historię wałbrzyskiego PiS-u. W tym wyniki jakie ci panowie osiągali w trakcie różnych wyborów. Smutna to wiedza, gdyż są to ludzie wykształceni i posiadający wysokie IQ. Gdyby chcieli, to mogli by zrobić dużo dobrych rzeczy. Niestety, nie chcielii. Jedno co im się udało, to grzanie ławki rezerwowych w drużynie ludzi mających parlamentarne ambicje. Powodem takiego stanu jest brak charyzmy i wyobraźni oraz lenistwo podbudowane filozoficznym założeniem. Jak nie będę nic robić, to nie popełnią żadnego błędu.

Może nawet była w tym jakaś logika, ale wiatr często rozwiewa mgłę i odsłania nowy krajobraz. Teraz na przykład widzimy, że „Trzecia Droga” Mateusza Morawieckiego składa się głównie z urzędników (Ups! - posłów i europosłów) i aby wszyscy weszli do Sejmu potrzebne im będzie intensywne poklepywanie po plecach przez TVN i Gazetę Wyborczą. Pewnie mogą to sobie załatwić, ale była by to bardzo ryzykowna taktyka. Może się więc okazać, że aby zdobyć sejmowy mandat w wałbrzyskim okręgu wyborczym, to panowie Michał Dworczyk, Grzegorz Macko i Ireneusz Zyska będą musieli walczyć między sobą. Na noże. W tej sytuacji panowie Piotr Sosiński i Maciej Badora pozostaną chyba w PiS-ie i będą musieli walczyć (na noże) o to, aby panowie Tomasz Maciejowski i Rafał Kiercz nie znaleźli się na PiS-owskiej liście do Sejmu. Prawdopodobieństwo tego, że Maciejowski i Kiercz przeskoczą Sosińnskiego i Badorę w liczbie uzyskanych głosów (nawet jeżeli będą na dalszych miejscach) jest przecież bardzo duże. Dla Sosińskiego i Badory groźna jest też obawa o to, że kierownictwo PiS-u postanowi teraz przyjrzeć się dokładnie temu co się w Wałbrzychu działo i dzieje. O ile zostanie to zrobione, to panowie Jarosław Kaczyński oraz Przemysław Czarnek dowiedzą się, że Sosiński i Badora nie są lokomotywami tylko balastem i aby obudzić wałbrzyski PiS trzeba postawić na ludzi młodych i dynamicznych. Na takich, którzy są w stanie szybko zwiększać swoją rozpoznawalność oraz zdobyć sympatię wielu mieszkańców naszego miasta. - A radni Maciejowski i Kiercz udowodnili już nie raz, że jak się ma trochę odwagi i wyobraźni, to jednym zdaniem można podważyć i ośmieszyć to, co robi prezydent Roman Szełemej i jego „żołnierze”.

Czekam więc z niecierpliwością na to, co się będzie tutaj działo. Wiadomo już, że szefem PiS-u w wałbrzyskim okręgu wyborczym został pan senator Aleksander Szwed. Pierwszą rzeczą, którą chyba zrobi będzie wymiana szefa wałbrzyskiej struktury PiS-u. Śmieszne by przecież było gdyby funkcję tę pełniła dalej radna Katarzyna Fabicka - czyli asystentka pana posła Macko - czyli asystenta pana europosła Dworczyka - czyli asystenta byłego premiera i aktualnego kandydata na wicepremiera w rządzie męża pani Anny Applebaum lub Kosiniaka-Kamysza lub Hołowni.

Przepraszam za ten nieśmiesznie pokręcony ostatni akapit. Sytuacja jest jednak tak nieśmiesznie pokręcona, że normalna (logiczna) stylistyka nadaje się tylko do tego, aby ją psu w buty włożyć. Pełną nadziei puentą niech więc będzie: Nie ma takiego złego, co by na dobre nie wyszło.



Jerzy Jacek Pilchowski

Komentarze


bottom of page