Miasto nie jest łupem politycznym
- concertoconcerto
- 1 dzień temu
- 2 minut(y) czytania

Jednym z trwałych błędów polskiej transformacji lokalnej było milczące założenie, że wygrana w wyborach i zbudowanie zaplecza lojalności wystarczają do zarządzania miastem. To założenie okazało się kosztowne. W praktyce oznacza utracone pieniądze, odpływ ludzi i słabnące perspektywy rozwoju.
Miasto nie jest ani folwarkiem politycznym, ani sceną do realizowania osobistych ambicji. To złożony organizm społeczno-gospodarczy, który wymaga wiedzy z zakresu ekonomii, urbanistyki, demografii, edukacji czy rynku pracy. Tak jak nie powierzamy zarządzania elektrownią osobie bez przygotowania, tak samo nie powinniśmy oddawać miasta w ręce kogoś, kto nie rozumie jego strukturalnych wyzwań.
Wałbrzych traci kapitał ludzki
Wałbrzych jest tu przykładem szczególnie czytelnym. To miasto o dużym, ale wciąż niewykorzystanym potencjale ludzkim. Od lat powtarza się ten sam schemat: młodzi, wykształceni mieszkańcy wyjeżdżają, bo nie widzą tu ani ścieżek kariery, ani spójnej wizji przyszłości.
Nie jest to kwestia przypadku ani „mentalności”. To efekt braku zarządzania opartego na wiedzy — zastąpionego krótkoterminową intuicją polityczną.
Jeśli miasto nie posiada:
– długofalowej strategii zatrzymywania kapitału ludzkiego,
– spójnej polityki edukacyjnej powiązanej z rynkiem pracy,
– realnego planu wykorzystania kompetencji młodych ludzi,
to przegrywa. Nawet jeśli przez chwilę dobrze wypada w kampanijnych hasłach.
Kapitał ludzki nie odnawia się sam
Jednym z najbardziej szkodliwych mitów jest przekonanie, że potencjał ludzki „odtwarza się” automatycznie. Nie odtwarza się. Młody, wykształcony człowiek, który raz opuści miasto, rzadko do niego wraca.
Każdy taki wyjazd oznacza:
– stratę publicznych inwestycji w edukację,
– osłabienie lokalnych elit,
– mniejsze dochody miasta w przyszłości.
Miasto, które nie potrafi zagospodarować „paczek potencjału” — absolwentów, specjalistów, ludzi kreatywnych — samo spycha się na peryferie.
Oświata jako narzędzie rozwoju
Edukacja nie powinna być traktowana ani jako koszt, ani jako element wizerunkowy. To narzędzie strategiczne. Jeśli system oświaty nie jest zsynchronizowany z planem rozwoju miasta, produkuje emigrantów zamiast obywateli.
Miasto myślące o przyszłości:
– przewiduje, jakich kompetencji będzie potrzebować za 10–15 lat,
– dostosowuje do tego ofertę edukacyjną,
– buduje lokalne ekosystemy pracy i innowacji.
Bez tego młodzi ludzie po prostu przestają brać miasto pod uwagę.
Koniec mitu „silnego polityka”
Najbardziej ryzykownym złudzeniem pozostaje wiara, że przyszłość miasta może opierać się na jednej osobie — jej wizji, charakterze czy dobrej woli. To myślenie anachroniczne.
Instytucje są ważniejsze niż osoby. Kompetencje ważniejsze niż lojalność. Procedury ważniejsze niż uznaniowość.
Miastami powinni zarządzać specjaliści — nie dlatego, że są „lepsi”, lecz dlatego, że rozumieją procesy, których polityka często nie obejmuje. Rolą polityków jest wyznaczanie kierunków. Zarządzanie powinno być profesjonalne, ciągłe i odporne na zmianę nazwisk.
Albo profesjonalizacja, albo marginalizacja
Polskie miasta stoją dziś przed jasnym wyborem: albo postawią na zarządzanie oparte na wiedzy, albo pozostaną zapleczem taniej siły roboczej dla większych ośrodków.
Wałbrzych wciąż ma szansę. Ale nie leży ona w kolejnej kampanii wyborczej. Leży w gotowości do uznania prostego faktu: miasto to zbyt poważna sprawa, by oddawać je amatorom.
Tomasz Niemas







Komentarze