top of page

Rozbiór IV ... tym razem społeczny

  • Zdjęcie autora: concertoconcerto
    concertoconcerto
  • 11 maj
  • 2 minut(y) czytania

Rynek mieszkaniowy w Polsce jeszcze kilkanaście lat temu był postrzegany jako przestrzeń, w której zwykły człowiek — mimo trudności — miał szansę dojść do własnego kąta, zapewnić stabilność rodzinie i budować majątek dla następnych pokoleń. Dzisiaj coraz więcej obywateli widzi jednak, że mieszkanie przestało być dobrem społecznym, a stało się towarem przejmowanym przez wielki kapitał. Szczególne emocje budzi fakt, że ogromną rolę w tym procesie odgrywają zagraniczne fundusze, niemieckie grupy kapitałowe takie jak TAG Immobilien, które skupują tysiące mieszkań w Polsce, a następnie wynajmują je Polakom we własnym kraju.


Nie chodzi już o pojedyncze inwestycje czy zwykły handel nieruchomościami. Chodzi o systemowy proces przejmowania rynku mieszkaniowego przez podmioty dysponujące kapitałem, z którym przeciętny obywatel nie ma żadnych szans konkurować. Młode polskie rodziny latami odkładają pieniądze na wkład własny, walczą o zdolność kredytową i żyją pod presją rosnących stóp procentowych, podczas gdy wielkie fundusze potrafią wykupywać całe osiedla hurtowo, jeszcze zanim mieszkania trafią do normalnej sprzedaży. W praktyce oznacza to, że obywatel we własnym państwie zaczyna przegrywać walkę o podstawowe prawo do stabilnego życia z niemieckim kapitałem traktującym mieszkanie wyłącznie jako źródło zysku.


Najbardziej oburzające jest jednak to, że nie stało się to przypadkiem. Ten model został świadomie dopuszczony przez kolejne ekipy polityczne. Zarówno Prawo i Sprawiedliwość, jak i Platforma Obywatelska przez lata opowiadały społeczeństwu bajeczki o rozwoju, wzroście gospodarczym i nowoczesnym rynku, podczas gdy w rzeczywistości pozwalały, aby strategiczny sektor życia społecznego przechodził pod kontrolę wielkich funduszy inwestycyjnych. Państwo miało pełne możliwości, aby ograniczyć hurtowy wykup mieszkań, chronić obywateli przed spekulacją i wspierać model własnościowy. Nie zrobiło tego.


Politycy potrafili znaleźć miliardy na rozbudowę biurokracji, propagandę i kolejne programy wizerunkowe, ale przez lata nie stworzyli skutecznej polityki mieszkaniowej chroniącej zwykłych ludzi. Efekt jest taki, że młode pokolenie coraz częściej stoi przed wyborem między trzydziestoletnim kredytem a trwałą zależnością od rynku najmu. Coraz więcej obywateli pracuje wyłącznie po to, aby znaczną część swoich dochodów oddawać bankom, funduszom lub właścicielom mieszkań. W praktyce oznacza to stopniowe przekształcanie społeczeństwa właścicieli w społeczeństwo ekonomicznie zależnych najemców czyli pół - bezdomnych.


To zjawisko ma znacznie poważniejsze konsekwencje niż tylko wysokie ceny nieruchomości. Gdy mieszkania stają się niedostępne, młodzi ludzie odkładają zakładanie rodzin i rezygnują z posiadania dzieci. Spada poczucie stabilności, rośnie frustracja i emigracja zarobkowa. Politycy, którzy nie potrafią zapewnić własnym obywatelom warunków do normalnego życia i budowania majątku, to Naród zaczyna się demograficznie i społecznie osłabiać. W długiej perspektywie oznacza to utratę części realnej niezależności ekonomicznej państwa.


Największym absurdem jest jednak to, że zwykłemu obywatelowi przez lata wmawiano, iż wszystko to jest oznaką „postępu” i „nowoczesności”. Tymczasem nowoczesność dla przeciętnego człowieka zaczęła oznaczać życie na wynajmie, kredyt do emerytury i permanentną niepewność jutra. Państwo, które powinno chronić własnych obywateli przed spekulacją i monopolizacją rynku, w praktyce stało się administratorem procesu korzystnego głównie dla banków, deweloperów i wielkiego kapitału.


Coraz więcej rodaków dochodzi więc do wniosku, że nie można już bezrefleksyjnie wierzyć, iż politycy sami naprawią problem, który przez lata współtworzyli albo świadomie ignorowali. Historia pokazuje, że każda realna zmiana zaczynała się dopiero wtedy, gdy Naród przestawał być bierny i zaczynał organizować się wokół własnych interesów. Jeżeli mieszkanie ma pozostać fundamentem stabilności rodzin i przyszłości narodu, obywatele będą musieli zacząć traktować politykę mieszkaniową nie jako temat drugorzędny, lecz jako jeden z kluczowych elementów bezpieczeństwa społecznego i ekonomicznego państwa.



Magdalena Barbara Poroszewska


Komentarze


bottom of page